|
Blog > Komentarze do wpisu
droga przez mękę
Za mną druga wizyta u profesora Szaflika. Drugi etap na drodze do dobrego wzroku.
Być może już za rok-dwa będę widziała świat dwojgiem oczu. Jeśli uda mi się przebrnąć przez kolejne potyczki z... uwaga... PRYWATNĄ służbą zdrowia. Profesor jest sławą. Rozumiem to i domyślam się, że jak ktoś jest sławą to może brać za wizytę dowolną kwotę - prawa rynku. I wizyta może trwać 1,5 minuty. I może sławę wkurzać pacjent który zadaje pytania zamiast siedzieć cicho i Być Wdzięcznym. Ale nie rozumiem dlaczego na wizyty do prywatnej kliniki za jedyne 200 złotych obowiązuje system zapisów jak do rejonowego internisty w Pcimiu Dolnym (telefonicznie w każdy przedostatni poniedziałek miesiąca na kolejny miesiąc). Dlaczego jeśli już po godzinie dzwonienia z dwóch aparatów na dwa numery non-stop człowiek się umówi na wizytę na konkretną godzinę to później o tej konkretnej godzinie 16.15 okazuje się że o 16 wchodzą pacjenci z 13 a pacjenci z 16 to najwcześniej po 18 może wejdą. Dlaczego konsultacja u profesora składa się z 3 minut badania przez innego lekarza i 1 minuty rozmowy z profesorem. I dlaczego druga wizyta wygląda identycznie jak pierwsza i tak samo jak pierwsza kończy się nieokreślonym - no to proszę się pokazać za jakiś czas. Po zainwestowaniu kolejnych 200 zł i kolejnych 3 godzin mojego życia czuję się zawiedziona, zła i ani odrobinę bliższa celu niż pół roku wcześniej... ale może tak to ma być, może tak leczą Sławy, może taka jest cena za dobry wzrok? wtorek, 08 stycznia 2008, kerry_weaver
|
|
pozdrawiam
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35267&w=74153535&a=82023360