|
Blog > Komentarze do wpisu
czekanie
Larry w swojej historii pisze: "I am used to waiting".
Większość tej drogi będzie czekaniem - na kolejne badania, na decyzje, wreszcie na termin zabiegu a później na poprawę wzroku. Na razie czekam na pierwsze badanie, wyznaczone na 18. marca. Czytam dobrym okiem w "Gazecie" kolejne artykuły i komentarze do sprawy dr Garlickiego. Jednemu pochopnemu i brutalnemu oskarżeniu rzuconemu przez ministra żądnego sukcesów zawdzięczamy spadek liczby przeszczepów wszystkich organów, dłuższe kolejki. Ja mogę czekać. Nawet i trzy, cztery lata - tyle się teraz czeka w kolejce "państwowej". Prywatnie podobno krócej choć nie ma większych szans na oczekiwanie krótsze niż rok. W końcu od lat mam problem, a z decyzją o staraniach o przeszczep czekałam do ubiegłego roku. Mam jedno zdrowe oko, mogę czytać, pisać, funkcjonować. Nawet gdyby zdrowego oka zabrakło to widzę tym chorym na tyle żeby móc funkcjonować na podstawowym poziomie z niewielką pomocą innych - zawsze można zapytać jaki autobus przyjechał czy co jest napisane na kubeczku jogurtu w sklepie. Ale co z ludźmi którzy czekają na ważniejsze organy, na nerki, serca, wątroby? Nie każdy ma takiego ojca jak Przemysław Saleta, który oddał córce własną nerkę. Nie każdy ojciec może oddać nerkę albo kawałek wątroby dziecku. Byłoby miło gdyby politycy czasem pomyśleli ilu ludzi narażają na jak poważne konsekwencje swoimi pochopnymi oskarżeniami. Ja, jeśli się nie doczekam na przeszczep to w najgorszym wypadku będę musiała przerzucić się na audioksiążki albo po prostu będę jednooczna. Ale co z poważnie chorymi? poniedziałek, 14 stycznia 2008, kerry_weaver
|
|